Powinno mi się zmyć głowę, i to lodowatą wodą z dużego kubła.
Obiecuję sobie codziennie uporządkować blog, prowadzić go systematycznie i ciekawie. I o kant piłki obtłuc takie postanowienia. Nie dość, że wsiąkłam w robotę, bo za dwa tygodnie mam dużą imprezę,to jeszcze wzięłam do ręki, o durna istota, książki Moniki Szwaji, i to w ilościach hurtowych. A jak wiadomo, od tej autorki nie idzie się oderwać.
Więc mój blog odłogiem leży, bo coś musiałam od piersi odstawić.Roboty nie oleję, bo to nie mój charakter a i książki nie odłożę, dopóki jej nie przeczytam. A o zgrozo następna kusi!!! W analfabetkę się nie zmienię, bo kocham słowo pisane.
Więc wybaczcie, że tak z doskoku tylko wpadam i wypadam z bloga.
To jest moja pomagierka a właściwie przeszkadzaczka (jest takie słowo?)
wygoniłam ją do innego pokoju, by łapała słoneczko, ale nie przypuszczałam, że taką pozę przyjmie.
i trochę jajek
Miłego weekendu!
7 komentarzy:
Hej, w moim słowniku jest przeszkadzacz albo szkodnik :)
Jaja są przecudne, kot na kanapie rozbrajający, motyl intrygujący :)
Alicjo nie wiem co mam napisać i jak Ci pomóc w "naszym" problemie. Mój osobisty stwierdził, że u mnie jest chyba ok. Sama nie wiem, co o tym sądzić bo ja za cienka w te klocki jestem :) Jeśli twój osobisty informatyk jest dobry, ślij rady co mam ewentualnie zrobić a zrobię to na pewno :)
Pozdrawiam gorąco :)
Bardzo ładne jajeczka, takie wiosenne :)
Kociczka przeszkadzaczka bardzo urocza!
i ta kaczusia w rynience mi się spodobała :)
Alicja czytaj kochana,czytaj, ale wpadaj do nas od czasu do czasu :))))
Pozdrawiam serdecznie :)
jajca genialne :)
co czytasz....?
Szwaja coś nowego pisze... ja tylko na to czekam!
podejrzewam, że wyda w okolicy sesji :/
aaah, zawsze mi to robi :)
przeszkadzacz... teraz już istnieje stanowczo. i mi się podoba!
Jaguś, mój osobisty informatyk zbiesił się,nie ma czasu dla matki, podlec jeden, muszę wziąć na wstrzymanie, ale ciągle zaglądam do Ciebie.
Deko - pasjo,w rynience urzędują dwie kaczuchy, ale jedna dostała polecenie, że ma zrobić miejsce na jaja, skoro sama ich nie znosi;))
Zainspirowana, Szwaję czytam kolejny raz od nowa, tak jak Chmielewską czytałam setki razy, prawie na pamięć umiem,zwłaszcza "Lesia" a panie księgarki, pod groźbą oklęcia (i oplucia) mają powiadomić mnie, gdyby coś nowego się ukazało.
Te jajka są... niesamowite! Zazdraszam!
Szwaje uwielbiam i rozumiem że nie możesz się oderwać od czytania;-) Pomoc w kolorze czarnym;-))) masz boską . Oj jak ona się słodziutko wyciąga na słoneczku a pisanki zrobiłaś śliczne. Oj jak ja lubię takie motywy.
Pozdrawiam
Na innym blogu o kotkach piszesz że nie masz zdjęć swojej kotki (nawiasem mówiąc uroczej) jak była mała. Ja wraz z rodziną co pewien czas robimy zdjęcia naszemu urwisowi Fredowi. Właśnie zamieściłem zdjęcia małego Freda, a zobaczyć go można na www.fredoslaw.blogspot.com
pozdrawiam
Prześlij komentarz