środa, 2 lutego 2011

Odchudzanie i ....

  Gdy po świętach obejrzałam się NAPRAWDĘ uważnie w lustrze, doznałam prawdziwego szoku! To NIE byłam ja, to jakiś maszkaron ma moje rysy twarzy! Spojrzałam raz, spojrzałam drugi ... a ta pokraka dalej patrzyła w lustro!
Nie dowierzając swoim oczom, pełna wahania weszłam na wagę. I spotkał mnie kolejny szok! Troszkę się łudziłam, że waga ciut przekłamuje, ale i tak to, co pokazywała, wprawiło mnie w  zdumienie. Jakim cudem tak spuchłam?!
Zeszłam z TEJ, CO PRAWDĘ POKAZUJE, uszczypnęłam się w cellulit i nakazałam sobie chwilę prawdy.
Przypomniałam sobie horror w Sylwestra, kiedy ŻADNA kiecka nie wchodziła na mnie bez szarpaniny.
Musiałam sobie uczciwie powiedzieć: kobieto, uważaj ile i co jesz, skoro wiesz, że nawet szklanka wody odkłada ci się na dupsku.
   Wyszarpnęłam z czeluści szafy starą już Super Linię a w niej dietę, dzięki której, kiedyś już odzyskałam wdzięczne kształty, z nadzieją, że znowu ją zastosuję.
I zastosowałam.
Dziś ogłaszam wszem i wobec, że jestem o 4 kg lżejsza i zdeterminowana do dalszych wyrzeczeń.
Ale znalazłam też wytłumaczenie mojej i nie tylko, skłonności do tycia.
A mianowicie:
W miarę, jak się starzejemy, nam, kobietom przybywa kilogramów. Dzieje się tak, ponieważ magazynujemy w naszej głowie wiele informacji. Ale oczywiście przychodzi taki moment, że taka ilość informacji nie mieści się w naszych główkach. Wtedy zmagazynowane wiadomości zaczynają się rozchodzić po całym ciele.
I teraz wszystko rozumiem:
- nie jestem gruba,
- nie mam nadwagi,
- jestem mądra
- baaardzo mądra!
Tak jest! Można powiedzieć, że my kobiety jesteśmy doskonałe, ponieważ:
- nie łysiejemy,
- mamy swój dzień państwowy i międzynarodowy,
- zawsze wiemy, że nasze dziecko jest nasze,
- mamy pierwszeństwo przy ewakuacji rozbitków,
- jesteśmy pierwszymi zakładnikami, którzy są uwalniani,
- jeżeli jesteśmy zdradzone, jesteśmy ofiarami,
- jeżeli zdradzamy, oni są rogaczami,
- możemy się skupiać na kilku rzeczach jednocześnie,
- jeżeli wykonujemy męską pracę jesteśmy pionierkami,
I na koniec. Robimy wszystko to, co robi mężczyzna i to na wysokich obcasach!
A wracając do kwestii odchudzania.Która z nas nie chciałaby wyglądać jak nimfa, wiotka i delikatna?
Niestety, obecny ideał kobiecego piękna to chudzina, myjąca nogi w butelce od mleka! Gdzie czasy Rubensa, gdy królowały obfite kształty?!Ile wyrzeczeń i samozaparcie musi być w nas, by choć zbliżyć się do ideału?
Tak chciałoby się zakrzyknąć, że:
Życie nie powinno być podróżą ku grobowi z zamiarem dotarcia tam w dobrym zdrowiu, z atrakcyjnym i zadbanym ciałem. Należy się przez nie prześlizgnąć z czekoladą w jednej ręce, winem w drugiej, z ciałem w 100% zużytym i krzykiem:
                                
                                   KURDE, ALE ZABAWA!!!!!!!!!!!!

I tym miłym akcentem, życzę wszystkim odwiedzającym relaksującego wieczoru.

8 komentarzy:

Danuta pisze...

Oj jak ja Ci zazdroszczę tych 4 kg. Ja jakoś nie mogę nic z rzucić i nie wiem dlaczego. Więc zaczęłam od badań i zobaczymy co lekarz powie. Wyszły nie najgorzej ale to jeszcze nie wszystkie badania;-( Bo ja chodząc na fitness 3 razy w tygodniu i diecie NŻT nie schudłam prawie nic. Bo co to jest 1 kg. Tak więc podziwiam Ciebie i życzę Ci wytrwałości w stosowaniu diety.
Całuski

Alicja pisze...

Nie ma czego zazdrościć Danusiu, Ty wiesz, jak wielkim kołem muszę omijać lodówkę?;))
Ale za Twoje wysiłki w dziedzinie schudnięcia kciuki trzymać będę!

lejdik pisze...

Aaa, no jak dobrze, że przeczytałam Twój post Alicjo!!!Czyli mówisz, że to wiedza się odkłada na bioderkach!!Noooo wiedziałam właśnie, że to musi być coś szlachetnego, skoro miewam tego coraz więcej!!!!Och, jakże ja jestem mądra!!Szczególnie zimą;):D:D:D
Serdeczności ślę:)

B. pisze...

a ja sie podpisuje pod ostatnimi zdaniami twojego postu obydwoam rekami i nogami rowniez. Brawo!
usmialam sie przy okazji:-)
buziole
Basia

rzeka pisze...

Brawo, Ala! :-) Ja właśnie tak dziś zrobię: przejdę sobie z piątku do soboty z czekoladą w jednej ręce i winem w drugiej! I może chipsy też będą. Bo lubię! A co?... Pozdrawiam serdecznie!

zainspirowana pisze...

Uwielbiam Cię :D
od razu mi lepiej...


a co do naszyjnika... jaki jest Twój kolor...? może wystarczy skonkretyzować :D

shiraja pisze...

Popłakałam się ze śmiechu. Jestem więc doskonała !!!!!!!! hahaha. Buziaki a kciuki za walkę z kilogramami trzymam za ciebie, siebie i resztę zdeterminowanych kobitek :) Idzie wiosna!!!!

Lovely Home pisze...

To ja tą "końcówkę" w życie wprowadzam czasami kiedy szybko mijam lustro (;
Pocieszam się jedynie myślą ,że jak przyjdzie pierwsze ciepło wsiądę na rower i odzyskam wygląd z przed zimy (;
Pozdrawiam serdecznie
Patrycja