Tak się denerwowałam przedświątecznym kiermaszem, a okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Nie miałam nawet czasu, by wszystko dokładnie ułożyć, bo od razu podchodzili kupujący i należało się nimi zająć.
Właściwie to była taka Wigilia na rynku, zorganizowana perfekcyjnie przez miasto. Było wszystko to, co być powinno, zrobione z ogromną dbałością o mieszkańców. Dekoracja nie tylko rynku - rewelacyjna, wszystkie drzewa skąpane w świetle lampek, olbrzymia choinka w centrum, przy niej stała drabina, na którą wchodziło się, chcąc powiesić własną ozdobę, stoiska z gorącym jedzonkiem, typu zupa rybna czy grzybowa, pierożki czy ryby z grilla, koksowniki, by można było ogrzać sobie ręce, olbrzymi, ogrzewany namiot ze sceną, ławkami,żłobkiem i zwierzątkami. Były nawet dwa przecudnej urody reniferki. Dźwięk kolęd i świątecznych piosenek, do tego niezbyt niska temperatura powodowały, że na rynek przybyło całe mnóstwo mieszkańców.
I widać było, że świetnie się bawili.
znalazł się nawet biskup Mikołaj i zgodził się sfotografować ze mną.
Teraz czas zająć się własnym domem i przygotowaniami do świąt.
a one już tuż, tuż.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz