Ze dwa miesiące temu do donicy z draceną wetknęłam dwa patyki, coby podtrzymały "gibające" się już drzewko. I cóż się okazało?Jeden z nich wypuścił świeże listki - czyżby wiosna do mnie zawitała?
Podlewać będę, tylko czy nowy lokator donicy nie zaszkodzi staremu?
Choć dracena pośrutowana nieco a to dzięki zapędom mojego kota do obgryzania liści, mam nadzieję, że poradzi sobie z intruzem.
Poza tym trochę pracy mi się nazbierało. Ale kocham te robotę w przeciwieństwie do tej, którą rzuciłam. Tak, tak, napisałam wypowiedzenie, wzięłam torebkę i natychmiast opuściłam miejsce pracy. Ani przez minutę, sekundę czy jej część nie żałowałam podjętej decyzji.
Mówi się, że koniec jednego jest początkiem drugiego. Rzeczywiście tak jest. Odnalazłam się w decoupagu i nareszcie robię to co lubię.A jeszcze znajduję nabywców na moje tworki-wytworki! czyli: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Więc może kilka zdjęć przedmiotów robionych na zamówienie:
Taca z lawendą, bardzo poszukiwanym motywem.
Skrzyneczka zamówiona przez fankę Prowansji.
A to mój ukochany motyw.
I na końcu moja śpiąca królewna.
Miłego dnia.
1 komentarz:
Cieszę się bardzo że odnalazłaś się w nowej pracy.Ja też uważam że najważniejsze jest żeby praca oprócz finansowej strony była też satysfakcjonująca i sprawiała nam przyjemność. Decu piękne a śpiąca królewna urocza;-))
Pozdrawiam
Prześlij komentarz