sobota, 15 stycznia 2011

Koty czyli to co kocham.

Obiecałam, że bardziej "okocę" posty, a obietnic trzeba dotrzymywać.
Moją Pannę Kicię, nazywaną kiciulką, niusią, czarnulką i innymi czułymi słówkami kotkę, już znacie.
Teraz przedstawię innego mojego ukochanego kota.
To Pan Rydzuś, kot, któremu kiedyś wydawało się, że potrafi latać. W efekcie ma sparaliżowaną tylną część ciała. Ale radzi sobie i jest szczęśliwy, jego pani również. Że kot żyje.
Podobnego do niego kota spotkałam w Turcji. Wylegiwał się pod stołem w drogiej restauracji i nikt go nie przeganiał.
/zdjęcia  moje i współpodróżniczki/


W Egipcie koty są bardziej cenione niż psy. Podczas kilkukrotnej bytności w tym kraju, nie widziałam ani jednego psa, za to kotów całe mnóstwo.
Te koty dokarmiałyśmy wspólnie z koleżanką, co wiązało się z wynoszeniem jedzenia (po kryjomu) z jadalni.
Kocia mama obdarzyła nas ogromnym zaufaniem, bo najpierw odprowadzała nas pod same drzwi pokoju a następnie przytargała w zębach swoje małe i umieściła pod palmą rosnącą przy naszej loggi.
Każde z tych małych było innego umaszczenia, a mama miała tyle kolorów, jakby sam Picasso maczał w ty palce.

A to koty na Elefantynie, przyzwyczajone do ludzi, mruczące i dające się pogłaskać. Na tak małej wyspie jest ich cała masa.
W starożytnym Egipcie kot był zwierzęciem otoczonym szczególną czcią. Nic dziwnego, Egipt to kraj zboża, spichlerz świata śródziemnomorskiego, a kot strzegł zbiorów przed gryzoniami.
Nie dziwią więc figurki kotów, produkowane w każdej pracowni np.alabastru.
W starożytnym Egipcie mumifikowano koty, sama widziałam te mumie. Niestety, nie można robić zdjęć w Muzeum Narodowym w Kairze, stąd musicie mi wierzyć na słowo.
A właściwie, dlaczego mam darować sobie zdjęcie mojej niuni?
Oto ona w całej krasie.

Miłego weekendu.
Alicja.

4 komentarze:

Danuta pisze...

Bardzo lubię koty. Mam ich całą piątkę. Mieszkają sobie w stodole na sianku ,ale codziennie rano czekają na śniadanko które dostają u nas przed domem. Dwa koty mam szare jeden jest bury a dwa w łatki. No ale takich kolorowych jak Ty pokazujesz na zdjęciach to jeszcze nie widziałam. Niunia urocza:-)))
Pozdrawiam

kotłownia pisze...

Oj, Alicjo! Faktycznie: dotrzymałaś obietnicy! Tylu kotów dawno nigdzie nie widziałam! :-))) Pozdrawiam ciepło!

jagus161 pisze...

Witam serdecznie. Trafiłam tutaj prosto z Kotłowni :)Masz cudny czarno-rudy duecik. Też mam taki sam :)

Biljana pisze...

So sweet:-)
Hugs, Biljana