piątek, 27 maja 2011

Słonecznik i.....

Przez kilka dni trafiał mnie dość potężny szlag..... nie mogłam dostać się do swojego bloga, a patrząc na Wasze posty widzę, że Wy nie miałyście ze swoimi blogami problemu. Na szczęście dziś mi się udało więc korzystam z okazji, by dać znać, że żyję.
Wczoraj z okazji Dnia Matki otrzymałam od moich dziecków m.inn.słońce w doniczce, czyli piękny słonecznik
 muszę mu tylko znaleźć odpowiednią osłonkę i miejsce, na razie postawiłam go w moim kąciku wspomnień (dobrze, że nie "pamięci").
Za oknem dziś byle jako, więc kwiatek rozsłoneczniał będzie moje mieszkanie i mój nastrój;)))
Kot też się gdzieś ukrył, by nie patrzeć na pogarszającą się pogodę i humor pani...
właśnie tu się skryła moja Panna Kicia

wystarczy jednak lekko uchylić koc,i kot natychmiast wyłazi, by sprawdzić czego to ludzie od niej chcą;))

Na jednej z fotografii z kącika wspomnień (niewidoczna na zdjęciu wyżej), jest podobizna mojej współtowarzyszki podróży, uwiecznionej w cudnej pozie. Natychmiast też przypłynęły wspomnienia z  dnia, w którym zrobiona była ta fotografia.
Wyobraźcie sobie:
Upał, południe,jakieś 40 stopni w cieniu, tubylcy pochowali się przed słońcem (wiedzieli, co robią), tylko turyści,wśród nich i my, z ogromną determinacją opalają się na plaży.
Polegujemy na leżakach z daszkami, nad nami ogromna połać dodatkowego parasola, niby cień, a my i tak ledwie dyszymy z upału. Pootwierały się wszystkie pory skóry, wylewają się przez nie hektolitry potu a my co chwilę wystawiamy na słońce kolejne fragmenty ciała. Wszak nie możemy wrócić do domu nieopalone!!!!
Myśli płyną leniwie, ma się wrażenie, iż czas się zatrzymał, w tle muzyczka dobiegająca z miejsca, gdzie kilkoro straceńców uczy się tańczyć sambę(!), obok namiot jak z baśni 1000 i jednej nocy, gdzie ciemnoskóry Adonis maltretuje ciało jakiejś turystki... obok barek, skąd przynoszą ci na tacy, zimniutkie piwko....Jednym słowem: błogostan:))
Koleżanka w pewnej chwili mówi, że zaraz się rozpłynie, i by zatrzymać ten proces idzie sie poplumkać do morza.
I tu mała dygresja: nie można było wejść do morza z uwagi na drogocenną rafę, należało więc przejść specjalnym pomostem przerzuconym przez rzeczoną rafę, na specjalną platformę. Na platformie był basen wpuszczony w morze i albo w nim albo poza platformą można było zażyć kąpieli w wodzie cieplutkiej jak zupka.
Było wszak jedno miejsce w rafie, oznaczone linkami, gdzie można było ostrożnie wejść i popodziwiać morską florę i faunę.
Sądziłam, że koleżanka zamierza zaliczyć basen na platformie, jednakże ona z uwagi na upał nie chciała się wysilać i iść kilkadziesiąt kroków dalej, więc podreptała w kierunku luki w rafie.
Weszła do niej spokojnie i pokrzykując dzieliła się ze mną spostrzeżeniami na temat ilości i kolorystyki przepływających tam rybek.
Specjalnie nie skupiałam uwagi na jej radosnych pokrzykiwaniach, zległam na leżaczku, otworzyłam piwo...  i nagle rozległ się krzyk, mrożący (mimo upału) krew w żyłach!!
Wyleciałam  z leżaka przerażona, że koleżankę zaatakował rekin albo inna pirania, potknęłam się o własne nogi, "zaliczyłam glebę" , podniosłam ciałko z piachu i ...wpadłam na wracającą kurcgalopkiem, zmaltretowaną współpodróżniczkę.
Wydyszała, że ...za...atako...wała...ją ...ry...ba... i ...ugry...zła... w... pu...pę(!)
Oglądam jej tył, śladu ataku nie widzę, majtki od bikini całe, więc  pytam: a duża ta ryba była?
A ona: ogromna!!! o... taka!!! i pokazała .... mały paluszek!

Joluś kochana, wybacz, ale ciągle mnie to śmieszy:))

No i humor zdecydowanie mi się poprawił, czego i Wam życzę na cały dzień i nie tylko.....

7 komentarzy:

jagus161 pisze...

Alicjo Kochana, uwielbiam Twoje wspomnienia z wakacji. Masz talent.Doprawdy masz ogromny talent. Wymiziaj w moim imieniu Pannę Kicię,słodką czarnulkę :))
Ps
Zaczęło u mnie padać,ale to nic. Po takiej lekturze nic mnie nie zdołuje :))

Aiwenore pisze...

moje kotki też to lubią - spać w norce z koca, szczególnie zimą. a historia nie dość, że komiczna to jeszcze przezabawnie opisana :)

Anonimowy pisze...

super blog ;)
odwiedzcie nas dopiero zaczynamy nasze kocie opowiesci :)
kroljulian.blox.pl

Alicja pisze...

Jaguś, kudy mnie do Twoich talentów;))
Aiwenore,dzięki za miłe słowa:)
Królu Julianie, witam i pozdrawiam

zainspirowana pisze...

uwielbiam Toje opowiadania!
ale jakos myślę, że na żywo jesteś w tym jeszcze lepsza!

Black Cat pisze...

Witaj Alicjo! Kicia wie co dobre, moje kocurki też najchętniej wybierają te miejsca, gdzie ja się kładę lub siadam i muszę z nimi walczyc o poduszkę, albo krzesło przy biurku :-)
Ubawiłam się czytając Twoją wypoczynkową opowieśc, to miejscowi musieli się też dobrze usmiac obserując te Wasze plażowe wyczyny:-)
pozdrawiam serdecznie

jagus161 pisze...

Puk, puk czemu tutaj tak cichutko ? :)) Alicjo wracaj do nas :))