niedziela, 8 maja 2011

Małe szczęście

 No, koniec leniuchowania czy raczej udawania zajętej;)) tak trudno znowu wejść w utarte tryby, coś by się z wiosną chciało zrobić, zmienić, już sama nie wiem, czego mi się chce;)))
Po majowej zimie znowu do nas zawitało słoneczko, pięknie przygrzało, to i mały spacerek zrobiło się.
Kocham kwiatki, niestety ziemię posiadam tylko w doniczkach,  więc zielone do wazonu zdobywam w rozmaity sposób;)) np. przedzieram się przez niczyje chaszcze, jeśli tylko w nich zauważę jakieś kwiecie. Tak było i dzisiaj. W gąszczu różnych różnistych badyli rosło sobie kwitnące przecudnie drzewko. No, przecież nie przejdę obok niego obojętnie, skoro oczyma duszy już widziałam w dzbanku obsypane kwieciem gałązki:))
Mógł sobie ślubny wrzeszczeć do woli, parłam do przodu jak czołg. I co? ano nic!!! ani jedna gałązka nie miała pąka, wszystko było w pełnym rozkwicie, nie doniosłabym  do domu kwitnących gałązek , chyba, że znacząc za sobą szlak z płatków;))
Pełna rozgoryczenia wracałam więc z pustymi rękami, ale przed własnym domem doznałam olśnienia! na trawniczku przed blokiem rosną STOKROTKI!!
Bez chwili namysłu kucnęłam więc i z uczuciem szczęście rwałam cudne kwiatki.
Powiedzcie same, czy tak wiele do szczęścia nam trzeba?



 i żeby nie było, że nic nie robię, szafka na klucze.

Pozdrawiam odwiedzających.

5 komentarzy:

jagus161 pisze...

Alicjo jeśli chcesz podeślę Ci stokrotki. Jakoś się na ogrodzie lekko rozpanoszyły :) Szafeczka na klucze ma dla mnie morskie klimaty. Jest śliczna. Nie to co moja - zwyczajna drewniana :)
By być szczęśliwą, faktycznie niewiele potrzeba - czytanie o Twoich stokrotkach wprawia mnie już w dobry nastrój. Rozumieją to chyba tylko optymiści kochający życie :)Hmm... chyba nie spotkałam optymistę nie kochającego życia...
Pozdrawiam serdecznie.

zainspirowana pisze...

przepiękna szafeczka na klucze!
ja jedną upolowałam, taką do przerobienia... może się uda...
chociaż jakoś nie mam na nią pomysłu :(

Danuta pisze...

Szafeczka na kluczyki jest śliczna. Oj pasowała by mi do mojego ganeczku;-) Musze koniecznie zrobić sobie podobną.
Stokrotki urocze.
Pozdrawiam

Alicja pisze...

Jaguś, obawiam się, że stokrotki nie przetrwałyby podróży;)) też jestem optymistką, taką niereformowalną;))
Katarzyno,moja szafeczka to przerobiona chińszczyzna,była w tak wściekłym oranżu, że tylko zęby w ścianę wbić,pół dnia zabrało mi pozbycie się kolorku:)
Danuto,zrobiłabyś o niebo ładniejszą szafeczkę niż ja, jesteś bowiem niesamowicie utalentowaną osobą:)

grazyna pisze...

Dokladnie tak samo reaguje na kwiatki znalezione po drodze, na spacerach, gdziekolwiek...po prostu od razu sobie wyobrazam jak wygladalyby w wazonie i najczesciej wracam z calymi ich nareczami. Od kiedy te kupne, tutaj w Wenezueli, zrobily sie strasznie drogie, moj zwyczaj zrywania wszystkiego co interesujace zrobil sie nalogiem. Pozdrawiam !