Po majowej zimie znowu do nas zawitało słoneczko, pięknie przygrzało, to i mały spacerek zrobiło się.
Kocham kwiatki, niestety ziemię posiadam tylko w doniczkach, więc zielone do wazonu zdobywam w rozmaity sposób;)) np. przedzieram się przez niczyje chaszcze, jeśli tylko w nich zauważę jakieś kwiecie. Tak było i dzisiaj. W gąszczu różnych różnistych badyli rosło sobie kwitnące przecudnie drzewko. No, przecież nie przejdę obok niego obojętnie, skoro oczyma duszy już widziałam w dzbanku obsypane kwieciem gałązki:))
Mógł sobie ślubny wrzeszczeć do woli, parłam do przodu jak czołg. I co? ano nic!!! ani jedna gałązka nie miała pąka, wszystko było w pełnym rozkwicie, nie doniosłabym do domu kwitnących gałązek , chyba, że znacząc za sobą szlak z płatków;))
Pełna rozgoryczenia wracałam więc z pustymi rękami, ale przed własnym domem doznałam olśnienia! na trawniczku przed blokiem rosną STOKROTKI!!
Bez chwili namysłu kucnęłam więc i z uczuciem szczęście rwałam cudne kwiatki.
Powiedzcie same, czy tak wiele do szczęścia nam trzeba?
i żeby nie było, że nic nie robię, szafka na klucze.
Pozdrawiam odwiedzających.
5 komentarzy:
Alicjo jeśli chcesz podeślę Ci stokrotki. Jakoś się na ogrodzie lekko rozpanoszyły :) Szafeczka na klucze ma dla mnie morskie klimaty. Jest śliczna. Nie to co moja - zwyczajna drewniana :)
By być szczęśliwą, faktycznie niewiele potrzeba - czytanie o Twoich stokrotkach wprawia mnie już w dobry nastrój. Rozumieją to chyba tylko optymiści kochający życie :)Hmm... chyba nie spotkałam optymistę nie kochającego życia...
Pozdrawiam serdecznie.
przepiękna szafeczka na klucze!
ja jedną upolowałam, taką do przerobienia... może się uda...
chociaż jakoś nie mam na nią pomysłu :(
Szafeczka na kluczyki jest śliczna. Oj pasowała by mi do mojego ganeczku;-) Musze koniecznie zrobić sobie podobną.
Stokrotki urocze.
Pozdrawiam
Jaguś, obawiam się, że stokrotki nie przetrwałyby podróży;)) też jestem optymistką, taką niereformowalną;))
Katarzyno,moja szafeczka to przerobiona chińszczyzna,była w tak wściekłym oranżu, że tylko zęby w ścianę wbić,pół dnia zabrało mi pozbycie się kolorku:)
Danuto,zrobiłabyś o niebo ładniejszą szafeczkę niż ja, jesteś bowiem niesamowicie utalentowaną osobą:)
Dokladnie tak samo reaguje na kwiatki znalezione po drodze, na spacerach, gdziekolwiek...po prostu od razu sobie wyobrazam jak wygladalyby w wazonie i najczesciej wracam z calymi ich nareczami. Od kiedy te kupne, tutaj w Wenezueli, zrobily sie strasznie drogie, moj zwyczaj zrywania wszystkiego co interesujace zrobil sie nalogiem. Pozdrawiam !
Prześlij komentarz