Pogoda nie nastraja do spacerów, ale trzeba z domu wyjść choć na krótki spacer, nie wiadomo, kiedy nadarzy się kolejna okazja;))
Oto plon spaceru...
Trochę czarnego bzu...
zebranego z dala od szos, czyli wolnego od zanieczyszczeń...
i małe eksperymenty kulinarne...
i butelki na nalewki owocowe...
celowo ze spękaniami i patyną, by ukryć wypukłe napisy...
celowo również nie zamalowane, by widoczny był kolor nalewki.
Miłego i słonecznego tygodnia:))
5 komentarzy:
Ja kocham jesień! Ciepło, ale nie upalnie. Przemiana kolorystyczna świata, nostalgicznna zaduma w przyrodzie. Lubię chłonąć te dni jakby na zapas, taki rodzaj duchowego przygotowania się do zimy.
Ze swoich przetworów i butelczanych wytworów masz prawo być dumna. Wyraqzy uznania.
Intensywnie jesiennie na Twoich zdjeciach, pieknie, i podziwiam wyroby, ale masz duzo energii! a wczoraj dzien byl taki piekny ze wlasnie nastrajal na spacery, ja spacerowalam po lesie mazowieckim, widocznie i Ciebie bylo inaczej. Pozdrawiam serdecznie!
Oj, widać po kolorach, że to już jesień... :-) Wspaniałe przetwory, ślinka mi cieknie... :-)
Alicjo, przepiękne zdjęcia. Zachwycałam się nimi dobrą chwilę. Przetwory dla mnie, to lato zaczarowane w słoikach z zimowym, nostalgicznym terminem przydatności :)
piekne wszytskie rzeczy :) szkatulka z makami przepiekna.
Zapraszam na moje candy powitalne http://niebieskomi.blogspot.com/2011/09/candy-powitalne.html
Prześlij komentarz