Przytargałam ostatnio z piwnicy ubiegłoroczne ozdoby świąteczne.Wśród różnych, różnistych przedmiotów znalazłam jajo z malachitu, które kiedyś przywiozłam sobie z Jordanii.
Miałam to szczęście, że zwiedzałam Petrę, miasto wykute w skale,wpisane na światową listę dziedzictwa UNESCO.
W języku arabskim nazwa Petra znaczy "skała" ale sami Nabatejczycy, zamieszkujący te tereny od wieków nazywali ją "Rakmu" co znaczy "wielobarwna".I rzeczywiście. Wąwóz As-Sik prowadzący do doliny mieni się, w zależności od kąta padania słońca, wszystkim kolorami tęczy i jej odcieniami.
Najbardziej znaną budowlą Petry jest Skarbiec, który "grał" w filmie "Indiana Jones i ostatnia krucjata".
Idzie się doń dłuuuugim na 1,2 km wąwozem o pionowych ścianach
a na końcu tego wąwozu otwiera się widok zapierający dech w piersi
to właśnie Skarbiec
I wszystkie te wspomnienia wywołało jajo, o takie:
i to samo niezwykłe jajo wśród zwykłych kurzęczych wydmuszek.
Miłego popołudnia.
5 komentarzy:
i zawsze jak do Ciebie zajrzę to się czegoś nowego dowiem... ;)
I bardzo dobrze, że Cię to piękne jajo tak zainspirowało :)
Great photos and so pretty egs:-)
Hugs, Biljana
Och, szczerze Ci zazdroszczę tego uczucia jakie musiało towarzyszyć Ci po wyjściu z tego wąwozu...Zobaczyć TAKIE cudo...Bajka!!!
Produkcja jajcarska widać pełną parą zasuwa:))Powodzenia w pracy rękodzielniczej, a kobietki z rodzinki mam nadzieję wesprą Cię wypiekami domowej roboty, wszak Ty im dekoracje robisz, a masz tylko 2 ręce, ze wszystkim możesz nie zdążyć:))Pozdrowienia, dziękuję Ci za Twoje miłe słowa u mnie:)
Kochana Alicjo.
Ależ Ci zazdroszczę tej wycieczki. Piękne widoki i piękne zabytki. Mój syn uwielbia wszystkie części Indiany;-)))),on byłby zachwycony gdyby tam mógł być;-)). Jajko śliczne i wspomnienia TEŻ.
pozdrawiam
Prześlij komentarz