czwartek, 14 marca 2013

Obiecała.....

Obiecała, sobie i innym, że już będzie poukładana, akuratna, systematyczna i że zakotwiczy w jednym miejscu na dłuższy czas. Ciekawe, co sobie myślała, mówiąc : dłuższy czas:))
Bo znowu ją wywiało z domu. Na szczęście na krótko. I tylko w Polskę.
Wymyśliła sobie, że przypomni sobie Lublin, Kazimierz i Nałęczów. Bo dawno tam nie była. Bo jej się tam podoba.
Ciekawe, kiedy się ustatkuje. Przecież ma dom, rodzinę, przecież została babcią.
Nikt, kto ją zna, nie wierzy, że osiądzie, jako ta stateczna matrona, na rozłożystym tyłku;)) Przebąkuje ostatnio, że kocha też inny kawałek kraju, ludzi i miejsca, w których dawno nie była.
Zaangażowała się w kilka projektów, a nie pomyślała, skąd weźmie na to wszystko czas;)))
Mówiła coś o tym, że to charakter ją pcha, ale kto by jej tam wierzył;)) chyba tylko jej osobisty kot;))
Coś tam robi w decu, choc twierdzi, że tak długi czas nicnierobienia, odcisnął na niej swoje piętno.
Na pewno  tak jest. Szlajała się prawie rok po różnych zagranicznych wyspach, to skąd nagle ma miec w sobie tyle samozaparcia?
Muszę jednak przyznac, że czasami potrafiła się zmobilizowac:)))





Ostatnio nauczyła się wykorzystywac sznurek do różnych celów, stąd  okleiła nim styropianowe jajko.
A teraz, o zgrozo, próbuje filcowania, ale szybkich efektów tej nauki się nie spodziewajcie. Ta fajtłapa wbiła sobie w paluch jedną z igieł tak mocno, że ją złamała (igłę, nie paluch) , hi, hi, hi...
Trzymajcie się moi mili
i nie przejmujcie się, bo jak ją znam, zbyt często nie będzie Was dręczyc swoimi postami:)))


2 komentarze:

rzeka pisze...

Alu, cieszę się, że jesteś tu znowu... :-) Prace - jak zawsze - cudne! :-) Pozdrawiamy z Tymkiem ciepło!

Aga pisze...

mowia ze zycie ejst podroza, w biegu cudne prace stworzyla ta podrozujaca kobietka :)