wtorek, 17 stycznia 2012

Klamociarskie trafienia.

Kocham klamoty, no co zrobię, kocham je i już;)))
Nie ma większej frajdy dla mnie jak przekroczyć próg porządnego składu używanych przedmiotów.
Przeglądać, obracać w dłoniach, zastanawiać się komu i do czego służyły.....
Jakaż więc była moja radość, gdy w klamociarni znalazłam porcelanę firmy Villeroy & Boch (od jakiegoś czasu ją kolekcjonuję).
Podobają mi się ich rzeczy, zaglądam do ich sklepów będąc w centrum handlowym, ale cena z reguły mnie odstrasza. Tym razem było inaczej.
Podejrzewam, że właścicielka klamociarni nie bardzo orientowała się co ma na składzie, bo np.za przecudnej urody żyrandol z prawdziwymi kryształami Svarowskiego chciała jedyne 200 zł.!!
No, nie kupiłam go, bo zupełnie do niczego mi nie pasował, ale oczu (i rąk) oderwać od niego nie mogłam:))
Z wielkim trudem udało się  mojej siostrze mnie od niego odciągnąć, bo już zaczynałam się łamać:))
Ale za to utknęłam nad stołem zastawionym wszelkiego rodzaju porcelaną.
Niestety zdjęć stołu nie zrobiłam, ale nie omieszkam następnym razem uraczyć Was widokiem tych cudowności, ustawionych w tzw. "kupie":))

Tych talerzyków było tylko 6, ale na osłodę był i mlecznik:))

Muszę dodać, że to białe pod spodem to spódniczka kupiona w "lumpeksie" a przerobiona na zazdroskę kuchenną:))

Te bulionówki i talerz są z serii Rusticana, niestety tylko 3 sztuki:(((





Temu komplecikowi też nie mogłam się oprzeć, choć to już zupełnie inna firma, ale urzekły mnie te chińskie motywy.
A wiecie ile te cuda kosztowały? talerzyki po 1 zł (słownie: jeden złoty) sztuka!, mlecznik takoż, za bulionówkę płaciłam 3 zł a za duży i mniejszy talerz równe 5 zł!!!!
Wyszłam stamtąd z dwiema pełnym torbami, bo oczywiście kupiłam jeszcze inne cudeńka i z mocnym postanowieniem, że będę w tym magicznym miejscu częstym gościem:))
Miłego wieczoru:)))
Alicja

5 komentarzy:

Ania pisze...

Kocham takie miejsca! Twoje zdobycze są rewelacyjne. A gdzie ta klamociarnia, ja też tam chcę.:) Bo u mnie w Warszawie to już "zdzierusy" są. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

Asiek =} pisze...

Ja również odwiedzam miejsca gdzie można kupić starocie czyli przedmioty z duszą. A gdy już coś upoluję a do tego cena jest niska, to ciesze się jak dziecko. Czy kobiecie na prawdę potrzeba aż tak wiele? Jakiś drobiazg, coś fajnego i micha uśmiechnięta caaały dzień =D
Pozdrawiam cieplutko =}
Ps. a Twoich zdobyczy to tylko pozazdrościć!

zainspirowana pisze...

no i znowu zazdrość mnie zalewa! ah!
piękne zdobycze...

Aga pisze...

piekne i taką okazję to trzeba wykorzytsac :) Gratuluje udanych zakupow :)

impresja pisze...

PRZEPIĘKNE klamoty...tylko mnie tam wysłać, to od razu bym wszystkie pieniądze zostawiła...uwielbiam tego rodzaju wzorki, w domu też mam trochę takich talerzyków i kubeczków :)