Wizytowało mnie dziś moje starsze dziecko, oblatany informatyk i hurra! obiecał matuli pomoc w poruszaniu się po meandrach bloga. Stwierdził, że szata graficzna jest, łagodnie mówiąc do luftu, ale on to naprawi, bo się zna.
Jakoś mu wierzę, bo dzięki niemu odkryłam wirtualny świat.
Rzekło dziecię: matka, nie bój nic, myszę w dłoń i jazda.Niczego nie jesteś w stanie schrzanić.
Pokazał co, gdzie i jak, biorąc pod uwagę moją starczą demencję, kazał zapisać kolejne kroki w kajecie, i puścił samopas.Teraz oblatana(prawie)w necie jestem.
Czyli najlepszy sposób nauki pływania: wrzucić na głęboką wodę, bez koła ratunkowego, z czuwającym z dala ratownikiem.
Więc byle do poniedziałku.
Miłego weekendu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz